Pierwszy rok za nami :)

Dziś pierwsze urodziny Mojego Małego Chłopca. Ten rok bardzo szybko minął. Bardzo. Pod psim względem był to najlepszy rok mojego życia (pomijając chorobowy incydent z Lilu). Pamiętam jak by to było wczoraj jak siedzieliśmy z R przed monitorem i padło zdanie “dobra. pisz”. Później wszystko poszło już z górki i nim się obejrzeliśmy byliśmy my i trzy psy. Jakoś szczególnie nie przepadam za szczeniakami dla tego jestem bardzo szczęśliwa że Ha od początku był inni – stary maleńki 🙂 Ostatnimi czasy jest bardziej dzieciuchowaty niż był w wieku 3-4 miesięcy, ale jakoś mi to już nie przeszkadza. Początkowo nie chciałam się zbytnio angażować w wychowywanie go gdyż według naszych wcześniejszych ustaleń był to jednak pies R. Wszystko zmieniło się po naszym pierwszym wspólnym, a drugim Hachikowym i moim wyjeździe na seminarium pasterskie w czerwcu. Od tego czasu Ha jest mój i tylko mój za co jestem niedozgonnie wdzięczna R. Znając siebie do dzisiaj za pewne nie była bym gotowa na samodzielne podjęcie decyzji o powiększeniu psiego stada, mimo iż było to moje największe marzenie od ostatnich 4 lat.

Pamiętam jak podczas pierwszego seminarium pasterskiego, na którym Ha miał około 4,5 miesiąca i wykazał  się pastersko czym zaskoczył mnie, hodowcę i jeszcze kilka osób usłyszałam że Ha jest niezwykle “chytry” co oznaczało nie chytrość ale ogromną inteligencję i spryt. Tak też jest. Każdy właściciel kocha swojego psa i uważa go za najwspanialszego na świecie. Ja oczywiście mam tak samo, ale z pełną świadomością nie wyobrażam sobie aby mógł mi się trafić lepszy pies. Jedyne na czym tak naprawdę mi zależało zapraszając do swojego życia kolejnego czworonoga była “normalność umysłowa” i możliwość pójścia na wspólny spacer bez strachu o to że znowu większość powrotów zakończona będzie płaczem. Dostałam o wiele więcej. O wiele więcej niż oczekiwałam. Wrodzony aport, Will To Please czy silny instynkt pasterski to zaledwie kilka z tych rzeczy. Bardzo dobrze nam się współpracuje, cały czas staram się go zrozumieć, zrozumieć jego ciało, to jak lubi być nagradzany, kiedy przeginam, a kiedy reakcje z mojej strony są niewystarczające. Cały czas uczę się być dla niego lepszym właścicielem, kompanem i w pewnym sensie współpracownikiem. Oczywiście gorsze momenty się zdarzają. Kilkukrotnie miałam go dość i groziłam powieszeniem na sznurze za uszy czy oddaniem cyganom, ale tak naprawdę wszelkie problemy albo nie porozumienia które gdzieś tam się pojawiają są jedynie z mojej winy. Sporo osób nigdy nie doceni Hachika, tego jaki jest. Zdaje sobie sprawę z tego że stając się moim psem od razu nabył łatkę niedoskonałego. Czasami jest mi z tego powodu przykro, czasami mam ubaw widząc jak kogoś pozytywnie zadziwia. Jedno wiem na pewno – bardzo go kocham i zawdzięczam mu bardzo dużo. To on pomógł mi pogodzić się z chorobą Lilu i w końcu przyjąć to do świadomości przez co nasze kontakty również uległy znacznej poprawie. Lilunia zyskała nowego najlepszego kumpla, a jest to dość ciężkie w jej przypadku. Jestem bardzo ciekawa co czeka nas w naszej wspólnej przyszłości i nie mogę się doczekać każdego następnego wspólnego wyzwania. Wszystkiego najlepszego Hachiko !

ps. jestem również niezmiernie wdzięczna hodowcy za to że wybrał mi takiego psa – psa idealnego.

  Image

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s