Trzy psy, trzy światy

Nasz weekend nie rozpoczął się zbyt dobrze – piątek minął pod znakiem bólu głowy i nie pamiętam z niego za wiele…Dzisiejszy dzień był dużo lepszy. No może po za kolejnym incydentem na klatce schodowej z cholernym psem cholernych sąsiadów. To już XX raz kiedy ci durni ludzie puszczają wolno tego małego, pieprzonego karakana luzem, a on rzuca się albo na nas albo na nasze psy. Oczywiście standardowo – wtedy kiedy akurat wychodzę z Hachim aby poćwiczyć/pobawić się na dworze. Pierwsze kilka minut po zejściu na dół zajmuje mi uspokojenie Ha – znowu mam jak pewnik to że podczas następnego tygodnia każde wyjście z klatki czy przyjście do niej po raz kolejny będzie kończyło się jego  niepewnością i nerwowością. I tak w koło macieju już od prawie roku. Dotarliśmy na >Dożynkowy Square< , pieseczek uspokojony, troszkę frisbujemy i po chwili zadowoleni bardzo bardzo bardzo wracamy do domu – już wiem że na wiosnę będę musiała się spiąć, poćwiczyć flotery i zapanować nad moją gębą aby poprawić naszą komunikację. Praca z tak różnymi psami jest fajna bo człowiek uczy się kombinowania i obserwacji, ale z drugiej strony jest również bardzo trudna, przynajmniej dla mnie, ponieważ czasami mam spory kłopot z przestawieniem się , zwłaszcza jeśli muszę wymienić psy w krótkim czasie. Lilu potrzebuje dość dużej “stymulacji” swoich komórek mózgowych. Ciągłego zachęcania, podkręcania i aprobaty. Zadania które się przed nią stawia muszą być wykonywane po malutkim kawałeczku, nie można wymagać zbyt wiele bo szybko się zniechęca – bardzo szybko. Najlepiej pracować krótko, a i nie za często – Lilu musi czuć niedosyt obojętnie czy chodzi o frisbee, czy klikanie. Z drugiej strony wykonywanie tych czynności zbyt rzadko powoduje pewnego rodzaju “rozstrojenie Lilokowego mózgu” i głupawkę. Najlepiej wtedy przerwać i wrócić do danego zadania albo za chwilkę, albo przełożyć na dzień następny – w zależności od tego jak Lilok się czuje. Praca z nią wymaga bardzo dużego zaangażowania w to co się robi.Bardzo często jest dość mozolna ale sprawia OGROMNĄ satysfakcję bo każda, nawet z pozoru bardzo łatwa rzecz to pewnego rodzaju wyzwanie. Pamiętam że jedną z trudniejszych rzeczy do ogarnięcia przez Lilu było podawanie łapy. Wydawać się to może głupie, bo w końcu co jest trudnego w podawaniu łapy ?  Niby nic, ale sprawa nabiera innych kolorów kiedy okazuje się że pies nie toleruje dotyku łap. Lilu nie tolerowała dotyku łap oraz tyłka od maleńkiej kulki. Wystarczyło dosłownie musnąć ją, a wystawiała zęby (u brata to samo a u siostry strefą zakazaną była również głowa). Czasami chciała ugryźć. Oczywiście zaczęłyśmy dość nieświadome odczulanie, krok po kroczku aż dało się chwycić za łapkę, później poszło już gładko. Bardzo się cieszę że Lilu jest tak żarta, 99% rzeczy które wspólnie wypracowałyśmy udało się osiągnąć tylko dzięki temu. Praca z Hachim jest zupełnie inna –  on robi bo chce. Nie muszę się go prosić, przekupywać, nakręcać. On po prostu robi co ma zrobić. Oczywiście są rzeczy które robi niechętnie, ale jak się później okazuje tylko dla tego że ja nie przemyślę tego dokładnie. Bodajże w środę podczas odwiedzin  u znajomej zostałam oświecona dla czego Ha tak niechętnie wykonuje komendę “bang bang” (pies zdechł). Uczyłam go umierania od tej samej strony od której się turla… nie pomyślałam że może mu to mieszać w głowie – w końcu Lilok robi obie komendy od prawej. No i znowu okazało się że Hachi to nie Lilu, a ja popadam w schematy. Klikać zaczęliśmy dość późno jak na dzisiejsze standardy posiadania BC hmm może w wieku pół roku, może później ? Średnio lubię kliker bo niestety mam spore problemy z ogarnięciem swojego ciała, a i moja podzielność uwagi nie jest najlepsza  – a tu trzeba trzymać w ręce, patrzeć, naprowadzać, szybko klikać,  wyciągnąć smakosy, nagrodzić – a wszystko w tempie ekspresowym. Pamiętam że Liloczek poznał kliker dopiero kiedy miała około roku, a i tak nie sięgałyśmy po niego za często. Przy Hachiku sięgnęłam po kliker głównie dla tego że chciałam spróbować czegoś czego nie robiłam z Lilu – kombinowanie. Na początku klikanie średnio szło, niestety z mojej winy – nie potrafiłam się przestawić. Podczas sesji klikerowych z Lilu bardzo dużo mówiłam, nakręcałam ją, nagradzałam słownie – Hachika bardzo to frustrowało i chyba też mąciło mu w głowie… już o tym na szczęście wiem. W tej chwili podczas klikania z Ha nie odzywam się praktycznie wcale. Jemu to niepotrzebne. Łapie wszystko szybciej, wyzwania mogą być o wiele trudniejsze. Niestety po tym co robiłyśmy z Lilu taka praca wydaje mi się nieco nudna. Nie daje takiej satysfakcji bo wszystko przychodzi bardzo szybko i łatwo. Cały czas staram się do tego przyzwyczaić i coraz lepiej mi idzie, a i Ha czerpie coraz więcej radości z naszej wspólnej pracy. Kira jest czymś pośrednim między Ha a Lilu. Pracuje się z nią na pewno łatwiej niż z Lilu, natomiast na pewno nie tak szybko i efektywnie jak z Hachim. Nie skupia się aż tak jak border, ale za pewne chęć do pracy z człowiekiem ma większą niż niejeden. Kiedyś notorycznie popełniałam ten sam błąd i bez chwili przerwy klikałam z wszystkimi trzema psami po kolei, na dodatek zaczynając od Lilu. Kiedy człowiek już wkręci się w ten schemat ciągłego potakiwania, zachwalania i trajkocenia buzią trudno jest się zamknąć i nie wymachiwać swoimi witkami we wszystkie strony. Efektem tego jest później borderek który jako trzeci siedzi na przeciwko i patrzy na mnie jak na debilkę, jak się później okazuje całkiem słusznie. Pamiętam jak rok, dwa temu ludzi powtarzali mi że może i dobrze że Lilu jest tak specyficznym psem bo więcej się nauczę i z kolejnym, “mniej specyficznym” będzie mi łatwiej. Niestety jest wprost przeciwnie. Bardzo trudno jest wyrzucić z siebie te wszystkie przyzwyczajenia które tak mocno w nas wrosły. Przy Ha uczę się wszystkiego na nowo co zaczyna sprawiać mi coraz większą przyjemność… 🙂 Czasami potrzebuję jeszcze motywacji, kopa w tyłek itp ale mam nadzieję że w końcu i to nie będzie potrzebne. Damy radę ! 🙂

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s