Nowy dzień

Wczorajszy dzień minął bardzo szybko, ale wieczór strasznie się dłużył. Wstałam niewyspana i wyczerpana, nie miałam ochoty jechać do pracy. Jechać tam. Przejście przez tunel było nieco stresujące. Chodnik czysty, krew zmyta, szkło podbierane. Jedyne co pozostało po wczorajszym dniu to wybita szyba w oknie i ból brzucha. Koło jedenastej okazało się że dziewczyna przeżyła. Jest źle… ale żyje. Nastrój nieco mi się poprawił. Dzień w pracy minął szybko i bez rewelacji. Wieczorem, a właściwie chwilę temu coś mnie tknęło i postanowiłam poklikać – tym razem nie tylko Ha, ale całej trójce. Nie wiem co mnie tknęło… psy jakoś nie specjalnie były zainteresowane dzisiaj pracą, po powrocie do domu od moich rodziców porozłaziły się po kątach i drzemały. Ha oczywiście kiedy zobaczył że wzięłam saszetkę i miskę zainteresował się. Wystarczyło jedno skinienie i uśmiech, a już kombinował. Dwie łapy w środku, a później pac tylną i jeszcze raz i w końcu pacnął miskę. Skończyłam klikać z Ha i zauważyłam że Kira również patrzy z zainteresowaniem. Dawno jej nie klikałam – praca z nią jest dziwna. Czasami bardzo fajna, a czasami do dupy – w zależności od jej zaangażowania. Tym razem było średnio, ale w sumie bardziej skupiłam się na tym że Hachiko leży metr obok, na owczej skórze. Pierwszy raz luzem, nie zamknięty w klatce. Co prawda kilka razy musiałam zahamować jego chęć wstania i dołączenia do nas ale przez całą sesję jedynie z trzy razy “prosiłam zostań na kocu”, na końcu wystarczyło same słowo prosiłam, a już automatycznie pacał. Lilu przez cały czas klikania siedziała w klatce, ma dzisiaj średni dzień i klikanie nie było dobrym pomysłem więc pomyślałam że może piłka. Znowu najpierw Ha, później Kira, a na końcu Lilu. Jestem bardzo zadowolona z całej trójki i z siebie – pierwszy raz klikanie było dla mnie przyjemne i wydaje mi się że szło mi znacznie lepiej niż ostatnio. Teraz nasze trzy psy leża rozłożone na podłodze i pochrapują. Przypomniała mi się sytuacja z wczorajszego wieczoru. Poszłam się kąpać w tym czasie R rozłożył łóżko. Ha bardzo chciał na nie wejść ale R mu na to nie pozwolił. Wróciłam do pokoju, R poszedł się kąpać a ja bardzo chciałam się do kogoś przytulić. Lilu spała, Kirka też – zawołałam Ha. Nie wiedziałam że Rafał przez ostatnie 15 minut cofał go na koc… Ha wskoczył obok mnie i się położył, a w tym samym momencie wszedł R. Ha momentalnie zamarł i… udał że śpi przy okazji chrapiąc ! To stało się dosłownie 2-3 sekundy po wskoczeniu na łóżko. Wiedzieliśmy że udaje i zaczęliśmy chichotać. Chcieliśmy go początkowo zrzucić, a później przesunąć ale się nie dało. Leżał sztywny jak kłoda dalej nie otwierając oczu, pochrapując i udając że śpi. Przytuliłam go do siebie mocno i przykryłam kołdrą, byłam pewna że jak zwykle zaraz zrezygnuje i zejdzie z łóżka, ale nie tym razem… spał dalej.

lilu

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s