Do przodu

Wczorajszy dzień zaliczam d bardzo bardzo udanych. Po raz kolejny zostałam z psami w domu, tym razem jednak nie w celu nic nie robienia, a wizyty u lekarza. Jako że wizyta umówiona została na beznadziejną godzinę wczesnopopołudniową i trzeba było nieco ogarnąć burdel w domu tym razem nigdzie nie pojechaliśmy. Pieseczki grzecznie leżały na swoich…

Czas na zmiany

Jak powszechnie wiadomo Hachiko nie był od początku moim psem, w związku z tym i kilkoma innymi rzeczami nie miałam żadnych większych oczekiwań względem niego. Właściwie po za tym aby można było iść z nim na normalny spacer oczekiwań z mojej strony nie było żadnych… Przez ostatni rok robiliśmy niewiele, a przynajmniej świadomie – nic…

Priorytety

Dawno mnie tutaj nie było, a właściwie byłam, coś tam naskrobałam ale wisi to w nicości. Ostatnio było od “tak sobie” , po “źle” i “super”. Byliśmy na treningu Obedience, troszkę poćwiczyliśmy sami, poznaliśmy nowego bordera Czorta z WB z którym byliśmy na spacerze. Troszkę sobie wszystko przemyślałam – już mniej więcej wiem co chce,…

Krok do przodu

Wczorajszy wieczór był zakręcony. O godzinie 19:00 zaczynał się pilates oraz zapisy na majówkowy obóz frisbee. Plan działania był taki : ubranie się do wyjścia na pilates, wypełnienie formularza, kliknięcie “wyślij”, a później szybki bieg na pilates, ćwiczenia z myślami “czy się dostałam” – jak zaplanowałam, tak zrobiłam.Wróciłam do domu, sprawdziłam pocztę – “Witaj! jesteś…

Raz na wozie, raz pod wozem

Nie wiem od czego zacząć, co jest ważne a co nie. W głowie mam małe śmietnisko i muszę sobie wszystko poukładać. Ze spraw prywatnych – wczorajszego wieczoru mieliśmy z R dołączyć do szanownego grona mojej rodzinki sączącej wieczorne, weekendowe piwko w knajpce. Jakoś takoś się poukładało że zostaliśmy w domu – na tvnie leciał film…

W domu najlepiej

Od zeszłego czwartku siedzimy w domu, bo w domu najlepiej, w domu Ha się nie stresuje małym, czarnym, włochatym, szczekającym pojebem który chce go pogryźć. Oczywiście nie siedzimy tu 24h na dobę, jedynie nie ćwiczymy niczego na dworze 🙂 W niedzielę zaliczyliśmy kolejny ze spacerów w bardzo miłym towarzystwie. Powoli zaczynam się już przyzwyczajać do…

Czwartkowy luz

Wczorajszy czwartek miał upłynąć pod znakiem błogiego lenistwa – w takie dni mam już wyrobiony pewien schemat : pobudka między 9:00 a 11:00, poranna toaleta, śniadanie, wyciąganie Liloka na siłę na dwór, wyjście z czterołapami na siusiu, powrót do domu i szybkie ogarnięcie wszechobecnego burdelu, spacer, powrót koło 13stej (związany z Extreme Makeover Home Edition…