Raz na wozie, raz pod wozem

Nie wiem od czego zacząć, co jest ważne a co nie. W głowie mam małe śmietnisko i muszę sobie wszystko poukładać. Ze spraw prywatnych – wczorajszego wieczoru mieliśmy z R dołączyć do szanownego grona mojej rodzinki sączącej wieczorne, weekendowe piwko w knajpce. Jakoś takoś się poukładało że zostaliśmy w domu – na tvnie leciał film z Clintem Eastwoodem którego nie lubię, ale film wyjątkowo przypadł mi do gustu. Było już po północy, dzwoni moja mama – głos roztrzęsiony. Kiedy wychodzili mój wujek wszedł do ubikacji, za nim jakiś koleś. Koleś przyłożył mu pistolet do głowy, wujek go wypchnął z wc, kolesia obezwładnił mój ojciec – w skrócie dobrze że jednak zostaliśmy w domu…. ehh kolejna noc z bólem brzucha. Dzisiaj wybraliśmy się z Moim Małym Chłopcem do Zabrza na wspólne ćwiczenie OBI pod okiem Patki. Ból brzucha niestety pozostał, później doszedł do tego   wkurw na to co dzieje się z moim psem przez debilnych sąsiadów i ogólnie rzecz biorąc dobre samopoczucie kij trafił. Mimo wszystko poćwiczyliśmy równanie do nogi, komendę “stój”, wstęp do wysyłania do kwadratu i naprawiliśmy problem z zostawaniem. Bardzo mnie to cieszy. W tym czym stricte jest OBI nadal się nie odnajduję, choć przyznaję że podziwiam, ale mimo to chciała bym co nieco jeszcze z tego zaczerpnąć i popracować nad niektórymi rzeczami. Podobało mi się to jak pracował Ha z Patrycją – dzięki obserwacji z boku wiem na czym jeszcze muszę się skupić i mam nadzieję że mi się to uda.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s