Krok do przodu

Wczorajszy wieczór był zakręcony. O godzinie 19:00 zaczynał się pilates oraz zapisy na majówkowy obóz frisbee. Plan działania był taki : ubranie się do wyjścia na pilates, wypełnienie formularza, kliknięcie “wyślij”, a później szybki bieg na pilates, ćwiczenia z myślami “czy się dostałam” – jak zaplanowałam, tak zrobiłam.Wróciłam do domu, sprawdziłam pocztę – “Witaj! jesteś na liście podstawowej.” – udało się. Jadę na mój pierwszy psi obóz ! Z tak dobrym humorem postanowiłam wybrać się z Hachim na krótką sesję posłuszeństwa. Miałam trochę obaw bo było już dość ciemno, a podczas wieczornych wyjść Ha z wiadomych powodów jest bardzo niespokojny i spięty. Dla większego komfortu odeszliśmy dość kawałek od domu i zaczęliśmy ćwiczenia – dostawianie do nogi, przywołanie, przynoszenie szarpaka. Początkowo szło super, ale im dłużej ćwiczyliśmy tym bardziej był niespokojny. Podczas ćwiczeń spotkaliśmy trzy psy – podczas mijania nas pierwszego psa poszło średnio, drugiego i trzeciego olał bardzo ładnie. Niestety już po wejściu z powrotem na nasz plac znowu był niespokojny i wystraszony. Następnie w obroty poszła Lilu – pracowała dość ładnie, szybko załapała nową metodę dostawiania do nogi i odniosłam wrażenie że jej się podobało. Dzisiaj zostałam w domu z całą trójką. Podczas wyjścia na siusiu z Ha – obecnie Ha wychodzi osobno i księżniczki osobno – napotkaliśmy na swojej drodze ONka (na szczęście już po wyjściu z placu). Mój Mały Chłopiec początkowo był niespokojny, ale w czas zorientowałam się że to pies którego znam więc zaczęłam do niego ciumkać – Ha był nieco zdezorientowany i patrzył się na mnie z miną “mamo co ty robisz ? przecież on nas zje!” ale po chwili mina zmieniła się już na “mamo na pewno nas nie zje?”. Kilka sekund dłużej już się witali, a następnie zaczęli się bawić i po kolejnej chwili dołączył do nich kolejny samiec. Hachiko bardzo się cieszył i widać było że jest zdziwiony bo co chwilę przybiegał do mnie aby pokazać że wszystko jest ok i jednak nie został zjedzony. Podczas drogi powrotnej do domu był strasznie uradowany i jak by miło zaskoczony że w naszym mieście są nie tylko psy które się na niego rzucają, ale też i takie które chcą się z nim bawić.  Po wejściu na plac znowu lekko się zestresował, ale nie przerwał naszej zabawy w szarpanie smyczą. Po południu czekały nas miłe odwiedziny których Ha był nieświadomy. Wyszliśmy z domu, a Ha całą drogę patrzył na mnie podejrzliwie. Na parkingu czekała na niego Yennka – jego siostra. Dobry humor i pozytywne nastawienie trzymał się Ha cały dzień. Wieczorem poszliśmy do babci – po wyjściu z mieszkania był spokojniejszy i całą drogę zachowywał się wzorowo. Po powrocie nawet chwilkę popracował chwilkę na piłeczkę bardzo ładnie skupiony. Do klatki wszedł rozluźniony – pierwszy raz od kilku tygodni. Mam nadzieję że jutro uda mi się w końcu znaleźć chwilkę na dokończenie postu na temat “umiejętności wrodzonych i wyćwiczonych”. Czas spać.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s