Razem już rok

Ten wspólny rok minął dokładnie wczoraj. Czwartego marca koło godziny 6:00 wyruszyliśmy w kierunku Czeskiego Raju. Rok który minął był wspaniały. Obecnego nieco się obawiam i myśląc o wszelkich wyjazdach na zawody, seminaria itp mam mieszane uczucia. Z jednej strony się cieszę bo w końcu będę pełnoprawnym uczestnikiem tego typu wydarzeń (co jak co ale niestety udziały z Lilu w seminariach były miłe, sprawiały też wiele radości ale zarówno ograniczały), z drugiej strony wiem że nie obędzie się bez oceniania czy krytyki mnie i Mojego Małego Chłopca. Już w tej chwili niejednokrotnie słyszę rzeczy czy też obserwuję reakcje które są dla mnie bardzo przykre.  Sytuacja z przed kilku dni – sobotnia – kiedy to dałam się wyprowadzić z równowagi Hachikowi wbrew temu co myślałam na początku była mi bardzo pomocna i  może dobrze że w ogóle wystąpiła. Wiem teraz że kupa roboty przed nami, a w szczególności przede mną. Znajomi namawiali mnie na kolejnego psa już od jakichś 3 lat, ale ciągle uważałam że jest za wcześnie, że Lilu nie jest jeszcze gotowa, że tyle przy niej jeszcze pracy. Stało się. Jest nas o jednego więcej. Przez te ostatnie lata na każdym kroku słyszałam “doświadczenie przy Lilu na pewno ci się przyda”, “dzięki Lilu z kolejnym psem będzie łatwiej” – DUPA. Nic nie jest łatwiej, nic się nie sprawdza, nic nie działa tak samo. Wręcz przeciwnie. To wszystko co sprawdzało i sprawdza się w przypadku Lilu niesamowicie przeszkadza w przypadku Ha. Niby rzecz logiczna – roczny pies ma problem ze skupieniem podczas pracy na dworze przy 8 innych psach gdyż jego penis wysyłając do mózgu wiadomość o treści “musisz zgwałcić tą z białą głową” blokuje wiadomości od Pańci. Tak, teraz to wiem, ale jest to dla mnie nowość. Nie miałam nigdy psa z penisem,  ba ! Nie miałam nigdy “normalnego” psa toteż  takie “normalne” rzeczy są dla mnie nowością. To że pies boi się podłogi, odgłosu spadającej wody, zmiany powierzchni po której chodzi czy trzymanego w ręce przedmiotu – to jest dla mnie normalne, a przynajmniej  było przez ostatnie lata. Z Lilu nigdy nie było takiego problemu jak z Ha, były inne a nawet dużo innych, ale nie takie. Czas się przestawić. Do tej pory myślałam że nieźle mi idzie, ale ostatnio widzę że jednak nie – nadal niepotrzebnie nakręcam i zbyt mocno pobudzam Ha swoimi przesadzonymi reakcjami robiąc mu przy okazji wodę z mózgu. Mówię za dużo i za głośno, za dużo macham rękami, za bardzo się cieszę i ekscytuję, za dużo chce na raz. W ogóle odnoszę też trochę wrażenie że za dużo od niego wymagam… Lilu jest jaka jest, przy niej trzeba było wszystko pomału, krok po kroku a u Ha wszystko przychodzi jak za dotknięciem magicznej różdżki i troszkę się tym zachłysnęłam…. Wieczorem muszę ustalić plan działania, wypisać sobie to co jest dla nas obojga najważniejsze, co nam pomoże, co się przyda. Głupoty trzeba będzie odstawić na bok i zająć się nimi z powrotem dopiero wtedy, kiedy naprawię to co popsułam. Mimo wszystko nadal uważam Ha za swój ideał – mój i tylko mój, ideałem innych na pewno nie jest i nigdy nie będzie z czego doskonale zdaje sobie sprawę – a to co jest “do poprawki” to wynik wyłącznie mojej głupoty. Ehh to będzie bardzo pracowity rok. Nie po polskiemu i na szybko.

577170_535382989839766_190532433_n

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s