Kraków, święta i kupa śniegu

on

W zeszłą sobotę czekała nas wyprawa do Krakowa w celu odebrania z lotniska mojej chrzestnej. Wspólnie z R postanowiliśmy że Lilu zostanie w domu, a dokładniej “u dziadków” bo dla niej spacerowanie po rynku Krakowa to więcej problemów niż przyjemności. Z rana podeszła do nas moja mama aby odebrać merlatą. Lili bardzo się ucieszyła na widok mojej mamy i kiedy wręczyłam jej piłko-myszkę – jedną z ulubionych zabawek Lilu – zaczęła brykać jak dziki konik pony. Początkowo była pełna radości, ale już po chwili odchodząc z mamą zaczęła się za mną rozglądać przez co prawie się popłakałam. Wiem że to głupie bo moja niebieskooka miłość miała spędzić przecież wspaniały dzień pełen smakołyków, piłeczek, głaskania i spełniania wszelkich zachcianek ale jednak widok odchodzącej i szukającej mnie wzrokiem Lilu był rozbrajający… W samochodzie Ha i Kira zachowywali się nieznośnie – uhh nie wiem co im ostatnio jest, chyba robaki w tyłkach. Na miejscu na szczęście wszystko wróciło do normy – byłam zaskoczona tym że aż tak super zniosły ten cały tłum i gwar Krakowa. Ani tłum ludzi, ani tramwaje, dorożki nie były aż tak rozpraszające jak wszechobecne, dziwne zapachy. W niektórych momentach chciało mi się strasznie spać kiedy spojrzałam na Hachika który nie wiedział w która stronę najpierw się obrócić i co powąchać. Okazało się również że nasz “gang złodziei” zwiększył swoją liczbę do dwóch. Wcześniej to Kira kradła na jarmarkach kapcie z owczym futerkiem albo kubusie siedzącym na łące dzieciom. Tym razem to Hachiko postanowił odciążyć pewną Panią, a dokładniej jej wielkanocny koszyczek. W ostatnim momencie zauważyłam jak próbuje ukraść wystającą kiełbasę. Dobrze że koszyczkowa Pani tego nie zauważyła ehh Przeszliśmy w czwórkę cały rynek, łącznie z sukiennicami co było zdziwieniem dla spacerujących tam osób. W ogóle Hachiko i Kira wzbudzili w Krakowie jakąś dziwną sensację – ludzie zatrzymywali się i patrzyli, machali, robili zdjęcia i pokazywali palcami, nawet spacerowicze z psami podchodzili z pytaniem “czy ich pieski mogą zaprzyjaźnić się z naszymi”. Hachiko zyskał kilku nowych, krakowskich, psich znajomych co bardzo mnie cieszy bo za każdym razem obyło się bez spinania czy strachu. Największą frajdę sprawiło Hachikowi straszenie gołębi… ;] Po obejściu wzdłuż i wszerz całego centrum udaliśmy się na spacer wzdłuż Wisły. Psiaki po kilku godzinach miały juz psychicznie dość dla tego odprowadziliśmy je do samochodu a sami udaliśmy się do najpopularniejszej w Polsce sieci “restauracji” – McDonalds – na herbatkę. Po odebraniu z lotniska naszej ludzkiej przesyłki psiaki usnęły na moich kolanach. Mimo dość późnej godziny powrotu postanowiłam przespacerować się z Lilu od rodziców do domu. Okazało się że Liliana wykorzystała piłkowo wszystkich jak tylko mogła, wyspacerowała się po naszym lasku i została wymiziana po każdej części swojego merlatego ciała. Nie obyło się też niestety bez incydentu kiedy to zerwała się ze snu, stanęła przed drzwiami do pokoju mojego brata i zaczęła warczeć ukazując całe swe uzębienie. Na szczęście rodzicom udało się ją słownie “wybudzić” z amoku i do końca dnia już wszystko było ok. W domu położyłyśmy się razem do łóżka i kiedy zaczęłam zasypiać nagle obudził mnie R słowami “Lilu LILU EJJ CO ROBISZ HALO LILU” – taki standardzik na początkową fazę schiz. Okazało się że tym razem chciała odgryźć na spaniu twarz R i mimo wybudzenia nadal wystawiała zębiska. Ja jestem do tego w 100% przyzwyczajona i nie robi to na mnie wielkiego wrażenia, ale widok R na którego takie sytuacje nadal jeszcze działają do najmilszych nie należy. Lilu spędziła resztę nocy na swoim legowisku dla obopólnego bezpieczeństwa. Podczas świątecznego, porannego wyjścia na siusiu psy miały nie lada frajdę próbując przebrnąć przez zalegający na trawniku śnieg. Jutro powrót do pracy i do normalności 🙂

Obrazek

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s