Ahh ta sobota

Plan był taki: wstać, zjeść śniadanie, nakarmić psy, wysikać psy, zrobić zakupy a później ogarnąć panujący w mieszkaniu burdel. Zaczęło się od wstania, następnie śniadanie psio-ludzkie, psie siku, zakupy i… ze sprzątania nici – spacer w towarzystwie Lomo i Tinty ! Pod wieczór razem z Hacharskim pobawiliśmy się chwilkę dyskami – początek mini treningu zacny, niestety pod koniec zadzwonił telefon – mój brat miał wypadek na rowerze – mój humor szlag trafił. Nie było sensu dalej trenować.

Jutro kolejny trening w szerszym gronie. Już wiem że potrzebuję kogoś kto będzie nade mną stał, hamował mnie albo motywował.

ahh była bym zapomniała – w czwartek z nerwów przed autobusową przejażdżką przypadkowo razem ze swoimi tabletkami połknęłam również tabletki Lilu… łącznie z tymi na głowę. To się nazywa roztargnienie 😉

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s