Ból dupy i inne egzystencjalne problemy świata

on

Po ostatnich “przeżyciach” zastanawia się czy można bezkarnie spełniać swoje marzenia ? Być szczęśliwym ? Zadowolonym z tego co mamy czy co chcemy mieć ? Dla czego innych tak bardzo boli nasza radość ?

W zeszły weekend podczas niezwiązanej z tematem rozmowy usłyszałam stwierdzenie “…tylko nie oceniaj tego psa przez pryzmat jego właściciela” które jest bardzo prawdziwe – no i chciał czy nie chciał… zazwyczaj tak też robimy. Pies XYZ nie może być fajnym psem skoro nie lubimy jego właściciela… Przy wyborze psa kierujemy się też często opinią innych – czy miot z którego chcemy szczeniaka jest powszechnie uznawany za “fajny”? Jak postrzegani są rodzice i w końcu najważniejsze – jak postrzegany jest hodowca. Tyko tak naprawdę czy opinia innych jest czymś na tyle ważnym że powinniśmy się nią tak mocno kierować ? Czy przez najbliższe XX lat będziemy żyć z opinią czy z naszym wymarzonym psem ? 🙂 Chcemy psa w typie show… ale w końcu modne są workingi, chcemy psa czarno-białego – ale jak to ? nie kolorowy ? chcemy psa po rodzicach X i Y – ale przecież hodowca to burak… Owszem czasami opinie czy wiedza innych może nam bardzo pomóc ale  mimo wszystko przy wyborze psa powinniśmy się kierować tym co podpowiada nam NASZE serce i NASZ mózg. A jak się komuś nie podoba to… trudno 🙂

Jak się okazało jednym z (ze sporej ilości…) moich większych problemów jest Hachiko, a dokładniej to że nasze wspólne życie sprawia mi ogromną radość – tylko czy to oby na pewno mój problem ? hmm raczej nie. To problem innych. Ja nie rozumiem jedynie jego podłoża. No ok, rozumiem że ludzie mogą nie lubić mojej osoby, ale nie rozumiem tej całej nagonki na mojego Bogu ducha winnego psa który nie zrobił nikomu nic złego… “wcale nie jest taki za**bisty” itp. – hellouuu ? to MÓJ pies który ma być ZAJ**Y dla mnie !!! 🙂 I taki jest – a to że innych tak bardzo to boli, cóż. Przykro mi. Mam jedynie nadzieję że kiedyś sami trafia na “swojego” psa który spełni ich oczekiwania tak jak Ha spełnia moje – nie musi być mistrzem świata i nie musi być pierwszy na zawodach baaa w ogóle nie musi startować w żadnych zawodach aby sprawiać mi radość. A jeśli już startujemy a od czasu do czasu uda nam się pokazać od dobrej strony – to tylko dodatkowy plus 😉

ps. a jak nie to pożyczę Lilu na miesiąc. Bez leków. Wtedy  doceni się wszystko 😉

no i ostatnia “nowość” – w zeszłym roku, ok października jednym z moich marzeń (mam całą listę… 😉 ) była kwalifikacja z Ha na MŚ USDDN no i oczywiście wyjazd do Stanów. No i udało się… jest kwalifikacja, znalazł się sponsoring a i pieniążki na “resztę” wyjazdu by były… ale priorytety się zmieniły i rezygnuję z uśmiechem na ustach. Nigdy nie miałam jakichś ogromnych aspiracji jeżeli chodzi o dog frisbee, więc sam udział w MŚ nie był dla mnie czymś “wow” – raczej możliwość oglądania innych i sam wyjazd do USA… ale jak już spełniać marzenia to w całości, a nie wyrywkowo – USA tak, NY – tak (!!!) – razem  z R – kiedyś na pewno 🙂 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s