Weekendowy wyjazd do Magdeburga

on

W zeszły piątek (27 czerwiec) około 15stej rozpoczęliśmy naszą niemiecką przygodę. Podróż do Magdeburga zajęłam nam ponad 7godzin, ale na szczęście minęła w mgnieniu oka. Pojechaliśmy nieco na pałę… bez jakiegokolwiek treningu (Ha po poznaniu rozwalił sobie 3 łapy…- stanął na czymś żrącym i w 3 opuszkach wyżarło mu 3 “kółeczka”) z nadzieją że “jakoś to będzie”.

Do tej pory słyszałam  że w Niemczech poziom freestyli nie jest zbyt wysoki… i jakże wielkie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam to co ci ludzie wyprawiają z dyskami… Fuck/Scheiße  – to pierwsze co przyszło mi na myśl ;] Ale po kolei – sobotni ranek, trening tossa – wychodziło naprawdę super. Dyski latały bardzo ładnie, prosto i dość przewidywalnie. No i nadeszła nasza kolei. Dupa. Klops. Zaledwie 13,5 pkt. –  zepsułam tak bardzo jak się dało. Następnie freestyle – tym razem i zarówno “pierwszy raz” spierdzielił Ha – od łapalności po przekręcenie wszystkiego w naszym free 🙂 o dziwo ponoć “nie było tragedii”, a na naszych buziach cały czas malowały się wielkie uśmiechy. W niedzielę było już nieco lepiej – 20,5 pkt w tossie (mój nowy rekord który sprawił że już nic więcej się nie liczyło – było super!!!), freestyle sporo poniżej moich możliwości z nauczką na przyszłość – jak coś jest dobre to się tego “w trakcie” nie zmienia i nie tworzy nowych, kosmicznych koncepcji… 😉

Dodatkowo braliśmy udział w psich wyścigach zwanych inaczej Hunderen gdzie Ha wykręcając dwa identyczne czasy dostał się do finału… w którym startował chwilę po free i niestety nie poszło mu już tak dobrze 🙂 Koniec końców występy we Freestyle Open zakończyliśmy na 11 pozycji i otrzymaliśmy Kwalifikację na Mistrzostwa Niemiec – co było dla mnie nie lada zaskoczeniem !!! 🙂

A tak po za czynnym udziałem w zawodach – było WSPANIALE !!! Moje ulubione zawody zaraz po Szwajcarii i Sielinku. Wspaniali ludzie, mega pozytywna atmosfera i tak ważne dla mnie wsparcie od innych – ludzi którzy z jednej strony byli obcy, a z drugiej zachowywali się jak rodzina – Czesi, Szwajcarzy, Niemcy czy Holendrzy. No i oczywiście bardzo miło spędzony czas z Dominiką której jestem niezmiernie wdzięczna za tą podróż 🙂

A z tych mniej “pozytywnych” rzeczy – przyjazd około 22, rozłożenie namiotu i zorientowanie się że nie mam ze sobą ani sypialni do namiotu ani podłogi… a pompka do materaca nie pasuje XD tia… Koniec końców po kilkunastominutowym maratonie po namiotach i kamperach z “pliss help” i “pump for mattress/Pumpe für Matratze” w telefonie mój materac powstał, a noc była całkiem ciepła i wygodna 🙂 No i nie udało mi się przywieźć zapasu Coli Vaniliowej… 😦 <taki ból>

Jeżeli macie możliwość wyjazdu na zawody do Niemiec – polecam z całego serca !!! 🙂

10348215_461127177362703_4269738897259400154_n

 

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s