Cześć jestem Pikłiczi !part three

“Cześć jestem Pikłiczi”, wpatrzone okragłe oczyska… To właśnie jest Pok.

Nasze początki nie były łatwe – biorąc do domu hachikowe dziecko spodziewałam się i oczekiwałam małego Hachika. Maitai, Ninja, Oku czy Leena to małe Hachiki. Pok nie. Uhh to było takie irytujące… Zupełnie inny pies niewpisujący się kompletnie w moje wybujałe oczekiwania. Dwa tygodnie katorgi aż w końcu ha-boom. Coś między nami pykło, a właściwie to chyba we mnie pykło 😉 Pok to Pok, nie Hachiko. Pok. Mój mózg zaczął to akceptować i… pojawiła się mała ekscytacja. Po jakimś czasie zaczęłyśmy sie lubić. Obecnie kocham Poka i jestem niesamowicie wdzięczna losowi za to doświadczenie. Pia nauczyła mnie tego że inny nie znaczy gorszy. Inny to inny i może być równie świetny. Pok jest świetny. Ha również jest świetny 🙂

No to kilka słów o tej małej czarnej szarańczy – PiaMia, po domowemu Pok,Pokłik, Pokłiczi, Pijawka, Pochwa, Pikaczu, Pipi…

Małe czarne ma dwa oblicza – jedno nieskalane myślą, nieprzeniknione, zagadkowe. To totalna odmiana po Ha – na jego pysku widać wszystko, każdą emocję. Wiem co w danej chwili czuje, jakie ma samopoczucie, ile presji nałożyć, kiedy wesprzeć. U Pii nie. Ma kamienna “twarz” w bardzo wielu sytuacjach, trzeba bardzo dokładnie ją obserwować i zwracac uwagę na najmniejsze szczegóły takie jak np. odchylenie ogona czy stawianie łap. Drugim jej obliczem jest wszechobecna radość od czubka nosa do końcówki ogona. Kiedy Pok jest szczęśliwy widać to i czuć na kilometr. Jej oczy się świecą, pysk się śmieje, ciało przypomina wijącą się glizdę ALE ALE – typową borderową glizdą nie jest. Nie lgnie do wszystkich ludzi i piesków. Jest specyficzną borderową glizdą 😉 Swoimi emocjami dzieli się zazwyczaj z najbliższymi i tymi których zna i lubi. Nie ma w sobie tyle empatii  do obcych co Ha – albo kogoś lubi, albo ma go w pochłinkowej dupie.

Nie kombinuje. Nie ma miliona przemyśleć na minutę – to było dla mnie “najgorsze” i najdziwniejsze. Obecnie uważam że z takim psem jest łatwiej, przewidywalniej (ale  tym kiedy indziej). Czasami do niektórych rzeczy potrzebuje dojść sama, z czasem.

Np. aport – ohh mój bzik. Wszystkie maluchy aport miały, wszystkie się szarpały… przyjechaliśmy do domu i bach. Dupa. NIEZROZUMIAŁE. JAK ?! Zaczęłam się z nią delikatnie bawić zabawkami, w wymianę, uciekanie… bez ciśnienia ale jednak. NIC. Pokłikowy mózg nie rozumiał o co chodzi z tym całym aportem. Trudno. Nie mój pies, niech R sobie radzi. —- a tak, zapomniałam wspomnieć że Pok to nie mój pies wbrew pozorom 😉 z racji bycia w domu spędzam z nią 90% czasu, zabieram na spacery, do babć, na targ, sprzątałam jej siki i qpy, wychodziłam milion razy na dwór ale to nie mój pies. Mój jest Pan Ha, Pok jest moim małym aniołkiem — ! Z racji opieki nad psami wychodząc na spacery z moim najwspanialszym stety niestety (ohh jak on to przezył ;( ) zabierałam również Pie. Ale tak na luzie bo to Pokłi, pies z dżungli. Zreszta kto nas zna wie jak wyglądaja nasze spacer – bez robienia czegokolwiek, zazwyczaj bez zabawek tylko droga przed siebie i wygłupy. Podczas jednego z takich spacerów bawiłam się z Ha (patykiem, wiem nie wolno… to był jeden raz, bez rzucania), Pok biegał swoimi ścieżkami i nagle trach. Pok przyniósł mi patyk 😐 no dobra… fajnie… chocby dalej. Minął znowu jakiś czas, pogoda ładna więc wybralismy się nad jezioro – Poczki poznało wodę, pobiegało z Ha. Przypięłam Poczki do metaowej bramki, a sama poszłam bawić się frisbiakiem z Ha. Poczki patrzyły. Pobawiliśmy się, Ha poszedł w krzaki na kakao, Poczki zostały szpuczone ze szmyczy i znou bach. Przyniosła mi frisbiacz ( miała jakies 5 miesięcy) yyy fajnie… Tym razem mnie podkusiło. Frisibiacz poleciał. Poczki złapały i znowu przyniosły. Super. Starczy. Obecnie Po ma mega aport – śmiem twierdzić że jest szybsza od ojca swego co nie jest łatwe – tak jakoś wyszło, bez cisnienia, bez miliona ćwiczeń. Czas, obserwacje… tyle jej wystarczyło 🙂 I tak zazwyczaj jest ze wszystkim.  To urocze.

Obecnie PiaMia skończyła rok. Nadal jest żyjącym bez jakichkolwiek ciśnień dzieckiem, spełnieniem marzeń R. Uwielbiam patrzeć na nią w pracy przy owcach… na zupełnie inny styl niż Ha. Jest odważna, znosi dużą presję, fajnie też na owce oddziałuje… wiem że ma w sobie duzy potencjał, ale jak to z nią będzie pewnie okaże się w ciągu przyszłego roku.

ps. ohh jak ja uwielbiam jej budowę. Jest idealna…

dsc_2235

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s