Powiększenie stada

Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że Poczki juz przedstawione (po roku, ale jest!) a ONE jeszcze nie!!!

Wiosna 2015

Dwa lata temu, wiosną wpadłam na informację na temat przetargu dzierżawy pewnego pola. Wpłaciłam wadium, pojechałam na licytacje, przez glowę cały czas przelatywały mysli pt “co ja robię tu uuu?!”, wygrałam licytacje. Wygrałam Licytacje. WYGRAŁAM LICYTACJE !!!

Jesień 2015

Niestety ze względów posiadania dobrego serduszka (spore problemy z poprzednim dzierżawcą ehh) wszystko przeciągnęło sie w czasie. Około listopada (tak. wiem. to nie pora). Wydałam miliony odłożonych monet na miliony kilogramów trawy. Posiałam. Ręczno-psiowo (nie wiem jak to poprawnie napisac – w sensie ja recami, a Ha na grzbiecie) 1,5hektara. Okoliczni rolnicy mieli niezły ubaw obserwując moje poczynania.

Wiosna 2016.

Czasu mało – 3 tygodnie do goniących nas terminów. Trawa dopiero co zaczęła kiełkować. Decyzja (szalona. głupia) zapadła – robimy to! i się zaczęła misja “pole”.360 wywierconych 80cm dziur,  360 sztuk wkopanych palików palików, 660m wykopanego rowu na siatkę. 660m siatki. Milion wbitych skobli (umiem już posłygiwać się młotkiem joł!). XXX wypraw do tartaku. Przekształcenie się w architekta, zaprojektowanie szopy – zwymiarowanie, zaplanowanie konstrukcji nośnej, dachu, ścian, otworów drzwiowych. Oj ile bym dzisiaj w tym wszystkim zmieniła 😉 BUDOWA!  W między czasie kiedy udało nam się  zamknąć pole ogrodzeniem i postawić (nie przykrytą jeszcze dachem i nie obitą) konstrukcję szopy. R i Pan B pojechali 150km po owce ! Robota wrzała w rękach, trzeba było szybko skonczyć obijanie “części mieszkalnej” zanim nowe lokatorki przyjadą… Udało się. Kiedy juz przyjechały zajęlismy się kończeniem dachu. To było straszne i szalone. Kilkanaście tysięcy wydanych złotych (a mi było żal 900zł na diagnozę swojej rozwalonej nogi… 😉 )

Nasze pole. W końcu. Nasze 11 owiec ( w tym Pan Marcel który koniec końców wrócił do Wrocławia). Nasz raj.

W między czasie psy oczywiście bywały na polu regularnie (codziennie po 10h, tyle ile trwały roboty 😉 ) ale niczego się nie domyślały. Mam wrażenie że Ha miał w głowie coś w rodzaju ” o jej będziemy mieć działkę jak babcia tylko że większą”. Nope 😉 Jakie było jego zdziwienie kiedy następnym razem wyszedł z auta, środkowa bramka była zamknięta… a za nią one. ONE. 10 ONYCH. Co tu się dzieje !?!?? Tak mniej więcej wyglądała jego mina 🙂

W między czasie przeszliśmy płacze, radości, pierwsze problemy z konstrukcją szopy (lekko ją wygło… o 20cm… zapomnieliśmy kątowników xD, architekt tez uczy si e na błędach ), pierwsze obcinanie owiec nozyczkami do papieru ❤ a obecnie przed nami nasza pierwsza zima ! a na wiosnę… jesli dobrze pójdzie… pierwsze jagniaczki.

Czy było warto ? Było. Ale wiem teraz że gdybym mogła cofnąć czas, zrobiła bym wszystko inaczej… 🙂

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s