Ohy i ahy !

Mamy za sobą kolejny weekend wyjazdowy…. – tym razem pod znakiem frisbee – i kolejny po którym jestem naprawdę dumna z moich pieseczków. Z Ha za całokształt bycia moim ukochanym Ha i z Popo za to że tak wspaniale mnie zaskakuje. Coraz bardziej ją kocham. Ha ! I żeby nie było – wcale nie kocham…