Kto ma owce, ten ma co chce part two.

hmm na czym to skończyłam ? a, tak ! no i nastał ten dzień – sobota. Po zwiezieniu wszystkiego bocznymi drogami, zarwaniu zawieszenia w samochodzie ( bo po co jechac na dwa razy skoro przyczepka taka wielka i tyle można do niej na raz wpakować… wszystko byle szybko! bo deszcz! bo świta! bo nie ma…

. – kropka końca czy nienawiści?

Tata Ha (i wielu innych wspaniałych psów nie żyje). Borelioza. Serce nie dało rady. Jest mi potwornie przykro… tym bardziej jak czytam pod różnymi postami pytania pt “o jejku, co się stało” (w domyśle bardzo często – ciekawe co się stało, może będzie na czym po raz enty bić pianę) 😦 nie wiem, może to…

Kto ma owce, ten ma co chce – zza kulis.

Poniedziałek, 17:08. Zazwyczaj, jak w każdy poniedziałek od ostatnich 6 tygodni od godziny 17:00 zaczynam rytmiczne podrygi i odbudowywanie mięśni uszkodzonej nogi na zajęciach o nazwie “Pośladki BUM BUM”. Nie dzisiaj. Dzisiaj nie podryguje, nie mam na to siły ani fizycznej, ani psychicznej… Dzisiaj mam dosyć (R również) i wiem że jeszcze kilka takich dni…

Kto ma owce, ten ma co chce ?

…no nie do końca 😉 Dwa lata temu, po przyjeździe z jednego z pasterskich wyjazdów dość impulsywnie (jak to w moim przypadku bywa) podjęłam decyzję że w końcu trzeba coś w owieczkowym kierunku zrobić ! Porozwieszałam ogłoszenia po wsiach, przeszukała internety i niechcący natknęłam się na licytację ziem rolnych która odbywała się dosłownie za kilka…

Radość do potęgi dziesiątej

Jak już wiecie, nasza psia rodzina rok temu uległa powiększeniu. Bynajmniej nie mam na myśli pojawienia się w naszym domu Popka – ale raczej całej, wspaniałej dziesiątki w naszym życiu. No i znowu… to nie tylko dziesiątka. Za każdym 1/10 kryje się jego właściciel, mąż/żona/mama/tata/chłopak/narzeczony właściciela. To właśnie tych ludzi obawiałam się najbardziej kiedy planowaliśmy …

Powiększenie stada

Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego że Poczki juz przedstawione (po roku, ale jest!) a ONE jeszcze nie!!! Wiosna 2015 Dwa lata temu, wiosną wpadłam na informację na temat przetargu dzierżawy pewnego pola. Wpłaciłam wadium, pojechałam na licytacje, przez glowę cały czas przelatywały mysli pt “co ja robię tu uuu?!”, wygrałam licytacje. Wygrałam Licytacje….

Jak zniszczyć pieska pasterskiego.

Szybki przepis na zniszczenie pieska pasterskiego: Kupić pieska pasterskiego sztuk jeden. Nazwać pieska Hachiko i kochać go z całego serca Rozdziewiczyć pieska pastersko, być w szoku że piesek ma TAKI potencjał i jest TAKI wspaniały. Widzieć na twarzach innych ten sam zachwyt podczas pierwszych wypasów pieska. Nie mieć własnych owiec. Zacząć z pieskiem robić frisbee….

Cześć jestem Pikłiczi !part three

“Cześć jestem Pikłiczi”, wpatrzone okragłe oczyska… To właśnie jest Pok. Nasze początki nie były łatwe – biorąc do domu hachikowe dziecko spodziewałam się i oczekiwałam małego Hachika. Maitai, Ninja, Oku czy Leena to małe Hachiki. Pok nie. Uhh to było takie irytujące… Zupełnie inny pies niewpisujący się kompletnie w moje wybujałe oczekiwania. Dwa tygodnie katorgi…

Cześć jestem Pikłiczi ! part two.

…R stwierdził że już wie jakiego chce psa więc w grę wchodzą tylko dwie opcje. Opcja nr 1 – chce psa po Glenie którego oboje uwielbiamy (Glen mieszka w Cz). Opcja nr 2 (która troszkę mnie zaskoczyła) – chce psa po Hachiko. Opcja nr 1 nie wypaliła (z jedynego miotu który spodobał się R zostali…

Cześć jestem Pikłiczi !

Tak mniej więcej wygląda jej radosna mina – bo jej miny dzielą się na dwie, tą która radośnie oznajmia światu że oto jest i tą która nie wyraża nic i jest totalnie nie skażona myślą, czy emocją. Oto PiaMia potocznie zwana Pikłiczem, Pokłikiem, Pikachu, Pianką czy Pochewczakiem… 😉 Rok 2015, marzec-kwiecień coś koło tego, seminarium…

No to jestem…

Uff troszkę czasu minęło od mojej ostatniej wizyty tutaj. Trochę wstyd. Przez ostatni prawie rok (tak…!) zmieniło się u nas naprawdę wiele. Trzy Psy tworzą teraz cztery psy, dyski po części zamieniliśmy na Marcela, Białą, Szu i inne takie owcowate, byliśmy tu i tam … Mam nadzieję że uda się po kolei wszystko opisać. Zacznijmy…

Kaj my byli, jak nas nie było ?

Ano my byli i tu i tam… 😉 A dokładniej było tak : Kwiecień (chyba… albo maj ;D ) – standardowo zawitaliśmy do Rajówki na seminarium pasterskie z Haśkowym hodowcą – Mirem Kosko. Był to dla mnie dość trudny psychicznie wyjazd. Po roku siedzenia w domu wybrałam się na kurs groomerki który swego czasu był…